Moje zdjęcia na albumach Picasa

środa, 27 maja 2015

Nowe zadanie w Chile



Wraz z nowym rokiem pojawiło się nowe wyzwanie. Misja w Chile.
Tutejsza Prowincja już od jakiegoś czasu prosiła o pomoc personalną. Wyraziłem swoją gotowość i … los padł na „Macieja”.

Zaczęto mnie wysyłać już w Finlandii gdzie dostałem ładny „sercański” krzyż misyjny. Po spakowaniu się i wyniesieniu wszystkiego na wieżę, znowu można mnie zaliczyć do „lekkiej kawalerii”. Następnie zaczęła się podróż. Pierwszy przystanek – Polska.



W czasie załatwiania wizy pomagałem w sprawach administracyjnych w Tarnowie w Polsce. Muszę przyznać, że taka praca na furcie wcale nie jest łatwa. Podziwiam wytrwałość księży tam pracujących.



Gdy już wszystko zostało pozałatwiane, 19 kwietnia wyruszyłem w nieznane. Po prawie 24 godzinach podróży znalazłem się na innym kontynencie, po drugiej stronie świata. Obecnie to krótka podróż. Dawniej, jak opowiadają tutejsi misjonarze z Holandii, na tę drogę musiało się poświęcić kilka tygodni, korzystając z usług statków handlowych. W obecnych czasach można o wiele krócej. Mimo wszystko podróż też męcząca.



20 kwietnia znalazłem się w Santiago de Chile. Z lotniska odebrali mnie ks. Prowincjał Johnny z ks. Christiano. Zakwaterowano mnie w Instytucie Najśw. Serca Pana Jezusa. Choć oficjalnym moim adresem jest adres Prowincjalatu. Samo Chile też zgotowało „wybuchowe” powitanie czyli wybuch wulkanu Calbuco. Fakt, że w Chile jest dość poważna liczba czynnych wulkanów nie zmienia tego, że widowisko jest spektakularne jak również ciężkie dla ludności mieszkającej w pobliżu wybuchającego wulkanu jak i tych, którzy znajdą się na trasie przechodzenia popiołów z wulkanu.
A po kilku dniach nastąpiło to czego już za bardzo nie lubię. Powrót do ławy szkolnej. Całe szczęście, tym razem prywatnie. Jednak zadania i tak należy odrabiać. Jednak jeżeli mam tutaj przez jakiś czas pracować muszę się nauczyć tego języka.


Przy nauce języka jak i ogólnie pobycie tu na miejscu związane jest z poznaniem tutejszych zwyczajów i kultury. Pierwszym co mnie uderzyło to ilość psów na ulicach i drogach. Nie wiem jak to wygląda w innych krajach Ameryki południowej czy w Azji, jednak można powiedzieć, że Chile to kraina psów. Na pewno wielu innych rzeczy (jak np. wulkanów), jednak ten szczegół jakoś pierwszy rzucił mi się w oczy. W naszym domu, również mamy 4 psy.



Inną rzeczą, która mnie uderzyła to ufortyfikowanie domów. Prawie każdy do to taka mała forteca. Nawet te wyglądające na bardzo ubogie. Domy ogrodzone murami zakończone kolcami, szkłem czy drutami pod napięciem. W każdym oknie i drzwiach kraty. Wszystko wygląda na szczelnie pozamykane. W mieście widać, że niektóre bloki tworzą swój zabezpieczony teren z wartownikami i kamerami. Co zresztą można zauważyć również w miastach w Polsce. Poza miastem domy często są zorganizowane w tzw wspólnoty, również otoczone murami i bramami.



Właśnie w takim miejscu nad Pacyfikiem, Prowincja chileńska posiada swój domek wypoczynkowy. Jednego razu, gdy w nocy przyjechaliśmy na to miejsce okazało się, że brama jest zamknięta na klucz (czego wcześniej nie było), a my owego klucza nie posiadamy. Bramę zaczęto zamykać, by na teren nie wchodziły niepowołane osoby, czyli złodzieje. Dobrze, że na terenie wspólnoty znalazł się ktoś kto nas zauważył i przyszedł otworzyć bramę. Inaczej byśmy musieli wracać do Santiago lub nocować w samochodzie.



Posiadanie takiego domku nad plażą daje możliwość wypoczynku, kiedy jest taka możliwość (np. długi weekend). A niektórym (np. mi) zobaczenie po raz pierwszy siłę Pacyfiku. 




Siłę, która należy uszanować, gdyż może cię zabić. Właśnie w tym samym dniu, gdy tam byliśmy w sąsiedniej wiosce zginął jakiś turysta wciągnięty przez jedną z wielkich fal.




I tak rozpoczyna się nowa przygoda na niwie Pańskiej. Da Bóg, bym dobrze się przygotował.


video


środa, 11 grudnia 2013

Łabądź i dom biskupa

Dzisiaj znowu był fajny numeryczny dzień: 11.12.13 (jeżeli nie napiszemy całego roku 2013).

Fińskimi zwierzętami narodowymi i herbowymi są niedźwiedź i łabądź (PS. Gwoli poprawności gatunkowej należy dodać, że łabędziem narodowym jest łabądź krzykliwy - po fińsku śpiewający - czyli nie taki jak tu na zdjęciu). Tego pierwszego (misia) raczej ciężko mi sfotografować. Chyba, że gdzieś w ZOO. Choć teraz coś mi chodzi po głowie, że gdzieś takie zdjęcie misiowi zrobiłem. Jak znajdę to jeszcze wkleję.

Za to z łabędziami ostatnio nie było problemów. Są nawet niedaleko od naszego kościoła i bardzo ładnie pozują do zdjęć. Tutaj taka mała seria, w której pan łabądź próbuje mnie ugryść w ... obiektyw.

Wieczorem wydarzenia z innej beczki. Dom biskupi został odnowiony, pomieszczenia zostały trochę poprzestawiane. Okazja do poświęcenia kaplicy w nowym wydaniu, jak również poświęcenie całego domu. Oprócz księży z Finlandii i niektórych, bardziej zaangażowanych, świeckich, był z nami również nuncjusz krajów północnych abp Henryk Józef Nowacki. On to dokonał poświęcenia nowej kaplicy domowej poświęconej bł. Janowi Pawłowi II. Na ścianie kaplicy zostało zawieszone zdjęcie wykonane przez fotografa Magnus Löfving w czasie wizyty papieża w Finlandii.

 




sobota, 30 listopada 2013

Adwent, bazar i ptasi art

Dziś jeszcze św. Andrzeja, ale już jutro Adwent a z nim bożonarodzeniowy remont życia/duszy.
Okres oczekiwania i przygotowania.
W Finlandii ten okres naznaczony jest również różnego rodzaju bazarami czy pchlimi targami, na których próbuje się zebrać trochę środków na działalność kościoła lokalnego, sprzedając różne ofiarowane przez parafian rzeczy. Często, w Finlandii, cały "ruch" bożonarodzeniowy ma swój nacisk w okresie Adwentu. Trochę szkoda, że po Bożym Narodzeniu wszystko się kończy. Można powiedzieć, że tak jak w sklepach zaczyna się wyprzedaż.
W związku z bazarem organizowanym przez Teresy (jedna z organizacji działających w parafii) namalowałem 3 małe obrazy. Już dawno nie malowałem, jednak te obrazy już dawno chodziły mi po głowie. Tak więc przed owym bazarem postanowiłem się trochę sprężyć i je zrealizować. Pewnie jeszcze można byłoby je dopracować. Jednak jak długo by je dopracowywać, zawsze będą nie dokończone.


środa, 3 kwietnia 2013

Wielkanoc 2013; Easter 2013; Pasqua 2013, Pääaiäinen 2013




Rankiem nasza nadzieja została przywrócona
zwyciężony został potop grzechu
gałązka nowego lądu została nam dana
ziarno, które umarło zamknięte w skorupie ziemi
nowe życie nam dało, by przynieść plon.
Nasz Zbawiciel zmartwychwstał. Alleluja.

W tym czasie Wielkanocnym składam jak najserdeczniejsze życzenia wraz z modlitwą.


In the morning our hope is restored;
the flood of sin has been defeated;
the branch from new land was given to us;
the seed that died locked in the earth's crust
gave us a new life to bring forth.
Our Savior rose from the dead. Hallelujah.

During this Easter time I am sending many wishes with prayers.


Al mattino la nostra speranza è stata ripristinata;
l'alluvione del peccato è stata vinta;
il ramo di nuova terra ci è stata data;
il seme che è morto dentro la crosta terrestre
ci ha dato una nuova vita per portare il frutto.
Il nostro Salvatore è risorto dai morti. Alleluia.

In questo tempo di Pasqua Vi auguro tante buone cose. Aggiungo la preghiera.


Aamulla meidän toivomme on palautettu;
synnin tulva on voitettu;
oksa uudesta maasta annettiin meille;
siemen, joka kuoli lukittu maankuoren
antoi meille uuden elämän, että se toisi hedelmää.
Vapahtajamme nousi kuolleista. Halleluja.

Tänä Pääsiäisaikana lähetään terveisiä yhdessä rukouksen kanssa.



Zdzisław K. Huber SCJ
Finland

czwartek, 14 marca 2013

13.03.13

Habemus Papam.

 Jak to dobrze po końcu świata mieć dobry początek.
Mamy nowego Papieża. Franciszek I.


środa, 12 grudnia 2012

12.12.12



Koniec, Finito, End, Loppu... itd. itp.
Na podobną datę będzie trzeba teraz trochę poczekać. Musimy dojechać do 2100, by mieć potrójnie te same cyfry w dacie.
Co do końca świata, to i tak każdy będzie miał swój koniec świata. Jaki on będzie? Bóg to wie. To, że akurat dzisiej koło ziemi przelatuje stara kometa/planetoida i jedna nowa dopiero co odkryta w tym miesiącu (a ilu jeszcze nie odkryto?) jeszcze nie oznacza końca świata. Nawet, gdyby któraś uderzyła w Ziemię, nie dla wszystkich od razu musiało to być końcem świata. Dla niektórych oznaczałoby to w przyszłości trochę trudniejsze życie i nowe próby we własnym doskonaleniu się.
To, że jakieś wydarzenie dokonuje się co 27000 lat, jest niezwykle ciekawe. Chociaż i tak niektórzy mówią, że zrównanie planet z centrum galaktyki nie będzie miało miejsca teraz, inni mówią, że tak. A wot z nas astronomy.
Pewne jest, że żyjemy w ciekawych czasach.

Ps. Ale może, gdyby końca świata nie było jeszcze dzisiaj, gdyż chciałbym pójść na "Hobbita". Chociaż z drugiej strony, z powodu, że na planie zginęło trochę zwierząt, może powinienem go zbojkotować.

piątek, 7 grudnia 2012

Oddanie się Matce Boskiej

UROCZYSTOŚĆ NIEPOKALANEGO POCZĘCIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

W tę uroczystość mamy powtórzyć nasz akt zawierzenia i oddania Matce Boskiej diecezji fińskiej jak i całej Finlandii. Cóż lepszego jak oddać się pod skrzydła macieżyńskiej miłości matczynej. Matki naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jednak komuś to nie odpowiada. Szataniści organizują się, by dla zachowania równowagi sił, odprawić w tym samym czasie czarną mszę i oddać Finlandię szatanowi.
Wspierajcie nas modlitwą, by łaska jeszcze bardziej mogła się rozlać i w tym zakątku świata.